niedziela, 6 grudnia 2015

Coraz bliżej święta-Weihnachtsmarkt

Dziś mamy Mikołajki i z okazji tego małego święta mój post też będzie świąteczny. Zresztą tak jak obiecałam. Niestety z przyczyn zdrowotnych zostałam pozbawiona jedzenia pierników ( z racji tego, iż mają w sobie cynamon, na który mam uczulenie), więc zbyt szczęśliwa nie jestem. Ale co tam. Nie ma co się przejmować, czekam na pierogi na gwiazdkę i już pierniki są nie ważne. Jednak kupiłam tradycyjny domek z piernika w Polsce. I przetrwał 10 godzin w samochodzie. Co ciekawe powiem wam, iż tutaj w Niemczech najtańszy domek z piernika kosztuje 50 euro. Właśnie dlatego przyciągnęłam swój, aż z Polski. :) I o zgrozo nie skosztuje go. Nie mam się o co martwić mój kochany zje go na 100%. Byleby po świętach, w innym wypadku zabije… Taki mały żart. Jednak nie radze by próbował.
Jako, że mieszkam aktualnie w Niemczech to muszę dopasować się do panujących tutaj zwyczajów. Jednym z nich jest Weihnachtsmarkt. Jest to coś niesamowitego. I będąc tutaj grzechem jest nie pójść. Aby uważać się za prawdziwego fana świąt należy zaliczyć co najmniej cztery takie jarmarki. Zapewne wiecie o czym mówię. Ja na jednym na pewno nie poprzestanę. Zaczynają się one w pierwszy piątek adwentu i trwają aż do 24 grudnia. Są one od piątku do niedzieli. By poczuć prawdziwy klimat należy udać się po 16. Wtedy wszystko jest pięknie oświetlone. Można wypić pysznego grzańca. Zjeść kiełbaskę, albo coś innego. Spróbować owoców w czekoladzie. Kupić coś. Generalnie spędzić miło czas z rodziną i znajomymi.
W Polsce zapewne każdy słyszał o jramarku świątecznym w Berlinie. Byłam na nim aż dwa razy. I powiem, że nie umywa się on do tych w Bawarii. Wybraliśmy się na nasz świąteczny jarmark do Michelstadt. Jak tylko znaleźliśmy się na głównej uliczce, miałam jedno skojarzenie. Harry Potter i wioska Hogsmeade. Kropka w kropkę. Po prostu bajecznie. No i tłoczno. Jednak klimat i unoszące się zapachy, cynamonu, wina niezapomniane. Wędrowanie po wąskich uliczkach w świątecznym oświetleniu z kubkiem grzańca… Coś cudownego. Jeszcze lepsze, jadalne kasztany na ciepło. Zabawa naprawdę przednia. Wszyscy się do ciebie uśmiechają. Po prostu magia świąt. Oczywiście nie obyło się bez małych zakupów. Dostałam małego diabełka ( czyli ja), no i świąteczna herbatę ( niestety z cynamonem…). Kupiłam też jabłko w czekoladzie, ale mój ukochany zjadł mi je. A było w mojej ulubionej bo białej. Trudno.
Dobrze skoro mamy mikołajki, powinnam wam pokazać moje prezenty. Te od rodziców dostałam już wcześniej. I w sumie dobrze bo zrekompensowały mi ten szpitalny dzień. Jednak to nie jedyne i nie tylko od nich. Coś od mojego ukochanego. Czyli nowa świeczka Yankee Candle o zapachu Christmas Eve. Dwa balsamy z EOS, o zapachu mięty i jagód. No i klasycznie słodycze. A wszystko w wielkiej skarpecie. I jak tu nie mieć udanego dnia?
Życzę wam udanych Mikołajek! No i dużo radości, a także fajnych prezentów. :))

Jako pierwsze zdjęcia z Weihnachtsmarkt przy okazji możecie podziwiać nasze marznięcie i z góry przepraszam za niezbyt ogarnięty wygląd ale niestety wieczorem jest zimno i czapa, rękawiczki i szalki i grube ubranie to mus by wyjść na maisto zwałaszcza po 18 













Zdjęcia wykonane iPhone 6 i Sony Nex 7

 

Follow my blog with Bloglovin

14 komentarzy:

  1. Byłam dwa lata temu na jarmarku w Berlinie i zakochałam się absolutnie. Ten klimat, światełka, pyszne jedzenie, jabłka, pierniki i grzane wino. :-) Unoszący się zapach tych wszystkich cudowności mam w głowie po dziś dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie, w jarmarkach świątecznych nie sposób się nie zakochać! Są one cudowne. Klimat i to wszystko sprawia, że święta są naprawdę świetne!

      Usuń
  2. Zawsze chciałam pojechać na jarmark do Berilna, ale jakoś do dzisiaj mi się to nie udało. A jeszcze wczoraj przyjaciółka wysłała mi zdjęcia ze świątecznego jarmarku w Niemczech, a tu zaglądam do Ciebie i Ty również wprowadzasz w ten cudowny klimat. A Twój domek z piernika jest uroczy. Gdzie takie cudo dopadłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na jarmark nie do Berlina a w okolicach Bawarii. Warto! A domek z piernika dopadłam w Polsce. Podczas wizyty u rodziców :) I wcale nie był drogi bo był po 30 zł. Czyli lepiej niż za 50 euro!

      Usuń
  3. Ale tam u was jest pięknie. Widać znaczną różnicę pomiędzy polską a Niemczech. :)

    http://evelinololove.blogspot.com/2015/12/mikoaj.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo ! Tak widać różnice. W Polsce bark właśnie takich imprez :(
      Pozdrawiam !

      Usuń
  4. Uwielbiam klimat takich miejsc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, klimat jest cudny! Nie sposób się nie zakochać :)

      Usuń
  5. Jarmarki bożonarodzeniowe są cudowne! Mają taki klimat, że można tam chodzić i chodzić, aż nie chce się stamtąd wracać do domu. Lubię zapachy takiego miejsca, te wszystkie światła i to, co oferują sprzedawcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Klimat jest nie zapomniany. No i poza tym fajnie jest tak poczuć magię świąt :)

      Usuń
  6. Piękne obrazki! Mam dosyć blisko do granicy z naszymi zachodnimi sąsiadami, więc może i ja wybiorę się na jakiś pobliski jarmark?
    Ale najpierw muszę namówić swojego małżonka, bo to on jest w rodzinie kierowcą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na co czekać! Tylko jechać! Niezapomniane wrażenia! Gwarantuje! Poza tym jak jest blisko to czemu by nie? Warto. Chociażby wczuć się w święta i odpocząć! :)

      Usuń
  7. MERRY CHRISTMAS 2015

    http://chicporadnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń