poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nowy etap-20-stka

Hej kochani, niestety długo mnie znowu nie było. Jednak teraz jestem w trakcie przeprowadzki. I tych wszystkich formalności z tym związanych. A, że do czwartku 30 czerwca, chcemy już się wprowadzić do nowego mieszkania. To jest masa pracy. Masa sprzątania. Po prostu toniemy w obowiązkach. Przez cały zeszły tydzień harowaliśmy od rana do wieczora. Czyli od 8 do 24… No ale czego nie robi się dla nowego mieszkania. Później pokaże wam jak się urządziliśmy.
Teraz co do mojego "ten weeks challenge"- nadal trzymam dietę. Cheat day, cóż w ostatnim tygodniu zdarzył mi się parę razy. Ze względu na to, iż w trakcie przeprowadzki nie było czasu by zjeść coś normalnie… Sami wiecie jak to jest.
Co dalej, nie długo znacznie się kompletnie nowy etap w moim blogu. Czyli zmieniamy programy wycieczkowe. W końcu nowa część Niemiec i tak dalej. Również będę szykować się do paru innych przedsięwzięć. Jednak o tym po kolei. I na razie jeszcze nie teraz. Natomiast co mogę zdradzić- we wrześniu szykuje mi się porządny urlop. Relaks.
Jak również domyślacie się wróciłam do Niemiec. Po długiej nie obecności. Obchodziłam swoje 20 urodziny. Fakt faktem, dość kijowo. Jednak obijemy to sobie nie długo. I to w wielkim stylu. Jako, że skończyłam 20 lat, dość poważny wiek, to chciałabym również troszkę zmienić mojego bloga:
1. Więcej fitnessu.
2. Więcej motywacji.
3. Więcej informacji.
4. Nowe miejsca. 
5. Trochę o wakacjach.
6. Co nie co bardziej personalnego. 
7. Masa nowych zdjęć.
I wiele wiele więcej! 

Także wszystkim 20 latką, życzę masę energi! I wytrwałości.
A także dziękuje tym, którzy śledzą mojego bloga ;) 

Całusy! 
I udanych wakacji!! 




niedziela, 12 czerwca 2016

My must have for baby-czyli to co polecam

Dziś postanowiłam przygotować dla was coś troszkę innego. Mianowicie, jako młoda matka muszę polegać na zaufanych produktach. Takich, które nie zawiodą mnie w ciężkich chwilach. Dlatego postanowiłam podzielić się z wami, tym co dla mnie jest niezbędne. A także w co warto się wyposażyć.
Jak zapewne wiecie podstawą jest wózek. A jego wybór w dobie miliarda różnych firm jest bardzo ciężki. Niektóre z nas kierują się opiniami innych matek. Inne szukają na forach. Ja po wielu namysłach postawiłam na funkcjonalność i jakość. Nie chciałam wózka, który będzie ciężki i toporny. A także wykonany z materiału. Dlatego prześledziłam wszystkie topowe wózki i wybrałam firmę Mima model Xari 2016. Co mną kierowało? Na pewno fakt, że wózek bardzo łatwo się składa. Mieści się do bagażnika bez problemu. Oczywiście słynne 3w1. Spacerówka, gondola i fotelik do samochodu. Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tego wózka. Jednak mogę śmiało go polecić. Mimo iż cena jest bardzo wysoka, na prawdę warto zainwestować w ten cud.



Kolejnym ważnym elementem są wszelkiego rodzaju mleka, ubranka. Generalnie cały inwentarz. W końcu wszystko jest bardzo ważne, aby nasza pociecha prawidłowo się rozwijała. Jeśli idzie o butelki to korzystam z tych firmy Mam. Jest to Niemiecka firma, produkująca butelki anty-kolkowe. Mleko modyfikowane, które z czystym sumieniem mogę polecić to Humana H1 lub Pre hipoalergiczna. Również zakupiona w Niemczech. Standardowo Pampersy. Jeśli idzie o ubranka to kupuje je w Smyku. Z racji na duży wybór i niezbyt wygórowane ceny. Również zabawki kupuję tam. Z czystym sercem mogę polecić firmę Tini Love, z której to posiadam bujak i matę interaktywną. Bardzo cenię sobie mój przewijak firmy Baby Bath. Idealnie pasuje na łóżeczko, wannę lub stojak z tej samej firmy. Dostępna jest również wanienka. Gorąco polecam również gazetę Mamo to ja. Żywa skarbnica wiedzy plus bardzo ciekawe artykuły.
Jeśli idzie o zamawianie pampersów, to bardzo gorąco polecam Empik. Ceny są niższe niż w sklepach, aczkolwiek zdarzają się również i w marketach promocje. Łóżeczko i materac mam z firmy BabyOne. Wszystko zakupione na terenie Niemiec.
Mogłabym wam tak pisać bez końca. O tym co mam i co polecam. Mam nadzieje, że trochę pomogłam tym niezdecydowanym przyszłym mamuśką. A także tym, które uzupełniają swoje zapasy dla dziecka. Wszystkie linki do stron i produktów zamieszczę pod zdjęciami. Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało. Odpowiem na wszystko.








   
Linki:







Follow my blog with Bloglovin

piątek, 10 czerwca 2016

My hard work- trochę o treningu, trochę o modzie

Kochani jak obiecywałam przedstawię wam moją zmianę. Po tych dwóch miesiącach ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Wiadomo, ciągle jest coś do poprawienia. Jednak to po matulku. Nie od razu, w końcu wyrzeźbię sobie sylwetkę marzeń. Na wszystko przyjdzie czas.
Oto i efekt ( pierwszy i nie ostatni)

Co się zmieniło w mojej sylwetce?
Kilogramy zleciały jak szalone w dół. Niestety brzuch nadal pozostawia mi wiele do życzenia. Jednak jestem na dobrej drodze. Do celu. Na ćwiczenia tak jak pisałam poświęcam około 5 lub 6 dni w tygodniu. Jednak podstawą jest również odpowiednia dieta. Do tego aktywnie spędzony czas wolny. I zero węglowodanów. Fakt bark mi lodów. I bolą mnie wyrzeczenia. Jednak mam swoją motywacje. 
Recenzja interwałów
Jak pisałam parę postów wstecz, zaczęłam trening interwałowy. Fakt jest on bardzo efektywny, zarazem wyczerpujący. Jednak na dłuższą metę sieje zniszczenia w organizmie. Po zbyt intensywnym treningu, przez dwa dni musiałam dojść do siebie. Zmęczenie i osłabienie dawało we znaki. Dlatego tego typu trening postanowiłam ograniczyć. Zresztą nie chodzi o to by szybko się wykończyć. A powoli dotrzeć do celu. Zresztą nie będąc jeszcze na zaawansowanym poziomie treningowym, interwały są niebezpieczne. A także bardzo szybko postarzają. Radziłabym raczej z umiarem. Jednak musiałam wytestować to sama na sobie. Ludzka ciekawość. Tak jak pisałam nie zamierzam ich zaprzestać. Tylko ograniczyć. 
Co stosuje dodatkowo?
Nic nie stosuje. Żadnych przed treningówek. Nic. Z wyjątkiem proteinowego shake. O samku waniliowym. Na chudym mleku. I to jedyne. Dodatkowo duża ilość płynów. I gorzka kawa bez mleka. Dla wzmocnienia. 

A tak na koniec. Ostatnio uległam wielkiej pokusie kupienia sobie spodni z przetarciami. Chodziły za mną, od przyjazdu do domu. I uległam im. Niestety mam bardzo słabą wolę jeśli idzie o zakupy. . . Jak każda kobieta. W każdym razie śmiało mogę polecić moje nowe cudeńka. Zakupione w Orsay. Link zamieszczę poniżej! 



Poza tym kochani, trzymajcie się ciepło. I korzystajcie ze słońca! Ja niestety za tydzień będę szykować się już do powrotu do Niemiec. Co za tym idzie… Hmm z racji pewnych zmian. Na razie nie zdradzę jakich, na blogu będę rzadko. Niestety. obiecywałam nie będzie długich przerw aczkolwiek, ta potrwa max 2-3 tygodnie. Jednak warto uzbroić się w cierpliwość. Także wybaczcie mi to. Jednak do czasu mojego wyjazdu posty będą się na pewno pojawiać! Poza tym zapraszam was na mojego instagrama, gdzie na bieżąco możecie śledzić co się u mnie dzieje!


Follow my blog with Bloglovin


czwartek, 9 czerwca 2016

Dreams come true- uwierz w marzenia

Wierzycie w marzenia? I w to, że się spełniają? Bo ja tak. Od dwóch miesięcy marzyłam o tym by w końcu nie wyglądać jak wieloryb. I udało się. Fakt praca jest ciężka. Są dni gdy padam i myślę sobie jeden dzień więcej przerwy ciebie nie zabije. A wtedy wchodzę w galerie zdjęć na telefonie i patrzę. Na 95 kg, które miałam. I myślę, jednak zabije mnie. Wiadomo człowiekiem jestem. Lubię sobie w tym momencie sięgnąć po "Poradnik Pozytywnych myśli" Beaty Pawlikowskiej. Dodaje mi wiary w siebie. Wiem wiem jestem uzależniona od jej książek. Ale czy to zły nałóg czytać? W dobie całej tej technologii. To w sumie odskocznia od tego wszystkiego. Plus po tym jak skończę interwały lubię sobie odpocząć. Pozwolę sobie wrzucić mały cytat:

"Wszystko jest możliwe
Absolutnie wszystko
jest możliwe-
jeśli tylko uczciwie będziesz
doskonalił swoje umiejętności,
szukał nowych rozwiązań
i patrzył pozytywnie 
w przyszłość".-B. Pawlikowska 

Kolejnym dowodem na to, że marzenia się urzeczywistniają, jest to iż od jakiś 8 lat marzyłam o bransoletce Pandora. I teraz na 20 urodziny dostałam swoją wymarzoną. Dokładnie taką jak chciałam z wybranymi prze zemnie kulkami. I muszę wam powiedzieć iż jest prześliczna. Nie bez powodu zakochałam się w tych bransoletkach. Kuleczki mają mi przypominać o czymś ważnym. Dwa serca to: jedno moi rodzice i dziadkowie. Czyli osoby, które są dla mnie najważniejsze. Kwiaty to takie ożywienie. Poza tym uwielbiam kwiaty. Im więcej tym lepiej. 
A wy wierzycie w marzenia? Czy może nie. W końcu każde począwszy od tego najmniejszego spełni się wcześniej czy później. Wystarczy wierzyć. I się uda. 




Zdjęcia wykonałam iPhone 6

Pandora


Follow my blog with Bloglovin

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Love changes-zmiany za zmianami

Cześć kochani. Ostatnio pogoda dopisywała nam. Słońce. Relaks. Prawie jak latem. Chociaż znając nasze szczęście to lata pewnie już nie będzie. Jednak bądźmy optymistyczni. Także jako, iż wszystko kolorowo postanowiłam zrobić sobie sesje w parku w moim rodzinnym mieście. Zresztą dawno nie było tego typu zdjęć na blogu. A skoro się uszczupliłam, to aż żal nie wykorzystać okazji. Tak więc spontanicznie stwierdziliśmy, że nie będzie to taki zły pomysł. Parę minut pstrykania fotek i już mamy coś ciekawego. A tak szczerze to te parę minut zajęło nam dobrą godzinę. Z racji tego, iż obydwoje mamy wysokie wymagania co do estetyki zdjęć. No i ciężko iść na kompromis. Co gdzie i jak. To się umęczyliśmy. Jednakże czego nie robi się dla sztuki. Ano wszystko. 
Ostatnio dużo było o fitness i jedzeniu. Jak już pewnie zauważyliście zmienił się trochę wygląd bloga. Nowe logo. Nowy szablon. Jak to mówią zmiany są dobre. Jak zapewne wiecie mój "ten weeks challenge" wciąż trwa. A ja postanowiłam zamienić nie na 10 tygodni a na stałe. W końcu w zdrowym ciele zdrowy duch. Dlatego nie będzie to chwilowy romans a związek na stałe. Przekonało mnie to, że prowadzimy dość niezdrowy tryb życia. A ja nie chce w tym dalej trwać. I trzeba coś zrobić dla siebie. I swojego lepszego ja. No dobrze koniec tego gadania. 
Jak zapewne wiecie ciągle dążę do jaśniejszego koloru włosów. I oto ta dam mój nowy kolor. Nadal jestem na etapie zapuszczania swoich włosów. Plan jest do ramion. Jak wyjdzie to nie wiem. Jednak jestem optymistką i mam nadzieje, iż w końcu uda mi się. Gdyż już od 8 lat mam krótkie włosy. Niestety również zbliża się ku końcowi mój pobyt u rodziców. Tylko dwa tygodnie jeszcze. I powrót do szarej rzeczywistości… Ba do obowiązków. Do Niemiec. Jak mówiłam teraz będzie więcej o Hesji. Nie tylko. Gdyż planujemy parę podróży… To w swoim czasie. Ostatnio było mnie mniej na blogu z racji takiej, iż przyjechał mój stęskniony mąż. Aktualnie razem planujemy rozkręcić wspólny kanał na YT. Na razie to tylko suche plany. Czy coś wyjdzie czas pokaże. A tym czasem zapraszam was do obejrzenia naszej wspólnej pracy. Dajcie znać jak podobają wam się zdjęcia. I nowy wygląd bloga. 
Trzymajcie się FIT! 






Zdjęcia wykonał Adam Spy
Total look: Orsay
Biżuteria: YES
Paznokcie: Love Nails 


Follow my blog with Bloglovin


czwartek, 2 czerwca 2016

How I change in two months-metamorfoza part 1

Kochani jak wiecie od dwóch miesięcy prowadzę fit style. Czyli walczę z kilogramami. Jako, że parę naście miesięcy temu ważyłam 58 kg, a później bęc 95 kg… Także lekka deprecha. No ale nie ma co łamać rąk. Tak sobie powiedziałam. I od 2 miesięcy moja walka trwa. Teraz stan mojej wagi wynosi 65 kg. Czyli dwa miesiące ciężkiej pracy. Zero węglowodanów, nabiału itp. A także 5-6 dni w tygodniu ostrych treningów. I mamy efekt -30 kg. Jednak nie myślcie, że to koniec. O nie. Moje zdrowe życie wciąż się rozwija. Nie mam zamiaru zaprzestać. Gdyż nadal nie mam satysfakcji z swojego wyglądu. Są pewne detale, które wymagają poprawy. Aczkolwiek chcieć to móc. I nie uznaje tłumaczenia, że nie chce mi się. Albo brak czasu. Bo to nie na tym polega. Chodzi o systematyczną pracę nad sobą. Również pomogły mi książki Beaty Pawlikowskiej. Bardzo zmotywowały mnie do działania. A prócz tego codzienne patrzenie w lustro i brak satysfakcji. Dlatego zamiast wmawiać sobie coś, lepiej wziąć się za siebie. Nie będę się rozpisywać, w tym poście. Zamieszczam zdjęcia mojej metamorfozy. Także czekajcie na następne wpisy!
Podstawa to wiara w siebie! 






Follow my blog with Bloglovin